Wybierz śledzia zamiast halibuta. Gatunki zagrożone

Masz ochotę na rybę albo owoce morza? To świetnie, bo Polacy jedzą ich zbyt mało, choć są bardzo zdrowe. Jednak warto wiedzieć, że twój wybór nie jest obojętny dla środowiska mórz i oceanów, przypominają działacze fundacji WWF Polska.

– Zasoby morskie są nadmiernie eksploatowane, a zagrożone gatunki potrzebują czasu na odbudowę swoich stad. Dlatego należy przez jakiś czas ograniczyć połowy, co pozwoli naszym dzieciom i wnukom cieszyć się ich smakiem – mówi Olga Sarna z Fundacji WWF Polska.

Reklama

– Chcemy przekonać osoby, które jedzą ryby i owoce morza, aby kupowały inne gatunki, niezagrożone wyginięciem.

Ambasadorzy akcji: Olga Bołądź, Magdalena Schejbal i Pascal Brodnicki, zachęcają, byśmy jedli m.in.: śledzia, czarniaka, makrelę, szprota, sardelę europejską (znaną jako anchois).

Bez obaw możemy też sięgać po omułki, ostrygi, ośmiorniczki i przegrzebki. Zanim kupimy dorsza bałtyckiego, halibuta, łososia hodowlanego, pstrąga tęczowego, tuńczyka czy turbota hodowlanego, powinniśmy się poważnie zastanowić, bo jeśli nie przejmiemy się ich losem, to niebawem mogą zupełnie zniknąć z naszych stołów.

Listę zagrożonych gatunków trudno spamiętać, dlatego dla świadomych konsumentów fundacja WWF przygotowała specjalny poradnik „Jaka ryba na obiad?”, dostępny na stronie www.ryby.wwf.pl oraz w aplikacji mobilnej WWF Poradnik. Ze strony można pobrać także przygotowaną we współpracy z partnerem projektu – fundacją Szkoła na Widelcu – książkę kulinarną „Ryby wybrane”.

Artykuł pochodzi z kategorii: Porady

Tekst pochodzi z magazynu

Pani

Zobacz również

  • Co zamiast mięsa?

    Latem łatwiej ograniczyć jego spożycie, bo mamy dużo warzyw i owoców, które mogą je zastąpić. więcej