Nowalijki to sama chemia?

Na straganach śmieją się do ciebie młodziutkie warzywa, a ty już nie możesz patrzeć na kiszoną kapustę? Takie rozterki ma teraz każdy.

Zdjęcie

Jeść czy nie jeść? /123/RF PICSEL
Jeść czy nie jeść?
/123/RF PICSEL

Jak to właściwie jest z tymi nowalijkami? Bać się czy nie?

Dojrzewającym w cieplarnianych warunkach warzywom nie brak ciepła ani wody. Nie mają za to dość słońca. Bez niego nie mogą wytworzyć witaminy C. Nie zastąpią więc kiszonek! Brak słońca to też... brak smaku. To dlatego pomidory ze szklarni nie są tak aromatyczne jak gruntowe.

Reklama

Nowalijki nawozi się azotanami. Im większe warzywo, tym więcej „sypane”. Nie kupuj więc wyjątkowo dorodnych warzyw – są podejrzane! Do 300 mg na dzień azotany są bezpieczne. Taką ilość może zawierać cały pęczek rzodkiewek. Traktuj więc nowalijki raczej jako ozdobę kanapki niż normalną porcję warzyw!

Lepiej nie podawać młodych warzyw dzieciom do 3. roku życia. Mogą też zaszkodzić alergikom, wrzodowcom i innym cierpiącym na choroby układu pokarmowego.

Nie trzymaj nowalijek w plastikowych woreczkach. Wytwarzająca się wilgoć przyspiesza przemianę azotanów w rakotwórcze nitrozoaminy! Z tego samego powodu nie kupuj też ogórków pakowanych w folię.

Artykuł pochodzi z kategorii: Porady

Twoje Imperium

Zobacz również

  • Co zamiast mięsa?

    Latem łatwiej ograniczyć jego spożycie, bo mamy dużo warzyw i owoców, które mogą je zastąpić. więcej