Jak czytać etykiety? Poradnik świadomego konsumenta

Dwa największe grzechy, jakie popełniamy podczas zakupów? Przesadne uleganie emocjom (nastrojowi, promocjom) oraz nieczytanie etykiet. A te o produktach mówią więcej, niż (czasami) chcielibyśmy wiedzieć.

Zdjęcie

Nie daj się sztuczkom stosowanym przez sprzedawców /123/RF PICSEL
Nie daj się sztuczkom stosowanym przez sprzedawców
/123/RF PICSEL


Podwójna cena

Cena produktu, który włożyłaś do koszyka, przy kasie okazuje się wyższa od tej, która podana była na półce sklepowej? Masz prawo do zakupu po takiej cenie, jaka widnieje na półce. Jeśli już zapłaci łaś za produkt – więcej, sprzedawca ma obowiązek zwrócić ci różnicę. Nie chce się zgodzić? Zrezygnuj z zakupu.

Reklama

Koszyk z zakupami

Robiąc zakupy, chcesz mieć pewność, że wydajesz pieniądze na towar dobrej jakości, o przewidywalnym składzie. Jak zyskać tę pewność?

MASŁO

Szukaj napisu MASŁO na opakowaniu. Produkt masłopodobny, będący tłuszczowym miksem i o zawartości tłuszczu mniejszej niż 82 proc. prawnie „masłem” nie może być nazwany. Nie daj się zwieść sloganom: „Osełkowe”, „Bieszczadzkie” (a w domyśle – masło, które masłem nie jest).

Pewien producent na opakowaniu towaru niebędącego masłem napisał „EXTRA smak” („smak” maleńką czcionką). Po co? Najpewniej po to, by klient myślał, że kupuje masło extra.

WĘDLINY NA WAGĘ

Proś sprzedawcę o podanie składu szynki czy polędwicy, którą kupujesz na wagę. Jeśli na etykiecie widnieje: „produkt wysoko wydajny”, czytaj to jako: „napakowany wypełniaczami”. I zrezygnuj z zakupu.

CHLEB

Uczciwi piekarze podają skład chleba. Idealnie, gdy obejmuje on: mąkę, naturalny zakwas, wodę i sól. Obecność karmelu oznacza, że chleb został zafarbowany na „razowy”. Pamiętaj: nazwy: „chleb dziadka Michała”, „tradycyjny”, „ze wsi” nie świadczą o jakości pieczywa.

ŻYWNOŚĆ LIGHT

Napis na produkcie: „light” (lekki) nic nie znaczy. W Polsce nie ma przepisów określających, co jest light. To dowolnie ustala producent. Podobnie napis: „30 proc. mniej kalorii” – może i mniej, ale nie wiadomo od czego, skoro producent nie podaje odnośnika.

Chwytliwe i puste hasła

Pamiętaj: o jakości produktu świadczy jego skład, a nie opisujące jego zalety (prawdziwe lub wydumane) hasło. Jogurt „o obniżonej zawartości cukru” sugeruje, że to produkt zdrowy, niskokaloryczny. Tymczasem obniżona zawartość cukru może zwyżkować (i często zwyżkuje) zawartością tłuszczu (który jest nośnikiem smaku), a więc i kalorycznością.

Inne przykłady? Napis na kartonie mleka: „nie zawiera konserwantów” – żadne mleko nie może ich zawierać (podobnie na płatkach kukurydzianych „bez glutenu” – kukurydza jest produktem bezglutenowym).

Albo pusty slogan na butelce wody mineralnej: „doskonale gasi pragnienie” – równie dobrze można by wyeksponować na opakowaniu, że to woda w postaci płynnej i służy do picia.

Daty przydatności do spożycia

Data minimalnej trwałości to nie to samo co termin przydatności do spożycia. Data minimalnej trwałości dotyczy okresu, do którego prawidłowo transportowany i przechowywany produkt spożywczy zachowuje wszystkie swoje właściwości. Na jego opakowaniu znajdziemy więc napis: „najlepiej spożyć przed...”.

Natomiast termin przydatności, określany wyrażeniem: „należy spożyć przed...”, oznacza, że po danym dniu towar nie nadaje się już do spożycia.

Kupując towar niezapakowany, np. wędliny, mamy prawo poprosić sprzedawcę o podanie ich terminu przydatności do spożycia (musi być na opakowaniu zbiorczym).

Sugerowanie się samym wyglądem wędliny może być mylące – sklepowe lady są tak oświetlane, by leżący za nimi towar wyglądał świeżo oraz apetycznie.

Jak zareklamować nieświeżą żywność?

Reklamując nieświeżą, zepsutą żywność, musisz przedstawić paragon oraz... pamiętać o terminach. Żywność paczkowaną można reklamować w terminie trzech dni od chwili otwarcia, natomiast produkty spożywcze sprzedawane luzem – trzy dni od momentu zakupu.

Wszelkie towary kupione w promocji również podlegają reklamacji (wbrew temu, co czasami twierdzą sprzedawcy). Wyjątek stanowi towar przeceniony ze względu na wadę, o której wiedzieliśmy w chwili zakupu.

Groźne czy bezpieczne E

Jeżeli w składzie produktu spożywczego znajdziemy tajemnicze „E”, nie należy z góry zakładać, że to produkt napakowany chemią. Nie każde bowiem „E” oznacza, że substancja jest produkowana chemicznie (i np. może być groźna dla alergików).

Część z tych symboli odnosi się do substancji pochodzenia naturalnego. Np. E-300 to kwas askorbinowy (czyli... witamina C), dodawany jako przeciwutleniacz, wydłużający przydatność do spożycia łatwo psujących się produktów, np. soków. Prawdą jednak jest, że im dłuższa lista składników, tym produkt bardziej przetworzony i daleki od natury.

Kolejność składników

Substancje, których w danym produkcie jest najwięcej, znajdują się na początku listy składników. Te, których jest najmniej – na końcu.

Np. jeśli w składzie „herbaty truskawkowej” na początku widnieje hibiskus, dalej skórka jabłka, a na szarym końcu truskawkowy aromat, mamy jasność, że nazywanie tej herbaty „truskawkową” jest co najmniej niestosowne.

Artykuł pochodzi z kategorii: Porady

Życie na gorąco

Zobacz również