Rzeczy, które trzeba wymieniać

Będziemy bezlitośni. Każemy ci pozbyć się ulubionej poduszki, wygodnych butów, a pamiątkowy serwis po babci schować na dno kredensu. Jednak powinnaś się cieszyć, bo wyjdzie ci to na zdrowie. Wiesz, że regularnie używasz aż 15 przedmiotów, które obowiązuje data ważności? Może już czas je wymienić.

Reklama

Raz na kilka miesięcy rób w domu przegląd i bez żalu pozbywaj się staroci. Czy to rada perfekcyjnej pani domu? Nie. Tym razem lekarzy. Dzięki najnowszym badaniom wiemy już, dlaczego gruntowne sprzątanie jest takie ważne dla zdrowia.

Zależy nam na nim, więc zaraz zaprowadzimy ład w twojej sypialni, kuchni, łazience. Zajrzymy do szafy, sprawdzimy zawartość kosmetyczki, torby na fitness. Po co? By było ci łatwiej ustalić przyczyny tajemniczych kłopotów. Znów szczypią cię oczy i się boisz, że to kolejne zapalenie spojówek? Coraz częściej bolą cię plecy?

Myślisz, że na ostatnim joggingu „przegięłaś” i dlatego nadwerężyłaś ścięgna? Przypadek. Albo i nie. Przypomnij sobie, od kiedy używasz tego samego płynu i pojemnika na soczewki kontaktowe. Zastanów się, czy twój stanik wciąż dobrze trzyma piersi.

I czy buty, w których codziennie biegasz, nie straciły formy. Nawet jeśli wyglądają znośnie, to nie znaczy, że nadal dobrze spełniają swoje funkcje – ostrzegają eksperci. Kupując jedzenie czy kosmetyki, sprawdzasz datę przydatności? Wspaniale. A czy wiesz, że „przeterminowane” przedmioty codziennego użytku również mogą ci zaszkodzić? Sprawdź, które najbardziej.

Biustonosz wyluzował

To niedobrze! Nie tylko dla twoich piersi, również dla ramion i kręgosłupa.

Nawet staniki dobrane z brafitterską precyzją z czasem przestają służyć piersiom. Bo po prostu się rozciągają. To normalne, gdy nosisz je codziennie i regularnie pierzesz (lycra dodawana do biustonoszy sportowych po 30–40 praniach traci elastyczność, nieco bardziej trwałe są te z bawełny).

A czym grozi noszenie stanika zbyt luźnego w obwodzie i ramiączkach? Wiotczeniem więzadeł Coopera, które odpowiadają za ładny kształt biustu. Oraz bólami pleców i ramion, bo duże piersi mogą obciążać kręgosłup podobnie jak ciężki plecak czy torba z zakupami.

Buty nie pobiegną

Zostaną w domu, jeśli mają rozdarcia, zużyty bieżnik, ubitą wkładkę.

Biegacze wyjadacze trzymają się zasady, że buty cięższe, o grubszej podeszwie, przeznaczone głównie do treningów, powinno się wymieniać po 1500–2000 „wybieganych” kilometrów. Lżejsze, przeznaczone do zawodów (np. maratonów), najlepiej zastępować nowymi mniej więcej po 500 km.

Jak to przełożyć na czas? Jeśli trenujesz codziennie, powinnaś kupić kolejną parę po 4–6 miesiącach. Dlaczego nie można biegać dłużej w tych samych butach? Bo pod wpływem nacisku zmieniają kształt i przestają odpowiednio trzymać stopy, co grozi kontuzjami.

A długotrwałe działanie wilgoci potęguje rozwój grzybów i pleśni – przecież nie trzeba ci mówić, czym to grozi.

Poduszki mają lokatorów

Nie chcesz o nich wiedzieć. Ale one tam są: roztocza po sześciu miesiącach mogą zajmować 10 proc. twojego ulubionego jaśka.

Mieszkają w każdym domu. I nie zamierzają się wyprowadzić. Za bardzo lubią wilgoć i ciepło, takie warunki sprzyjają ich rozmnażaniu. Czym grozi spanie z roztoczami? Zapaleniem błony śluzowej nosa, infekcjami zatok, astmą.

Możemy z nimi walczyć, piorąc poduszki co 1–2 miesiące w 60°C. Jednak nie ma gwarancji, że w ten sposób pozbędziesz się wszystkich „lokatorów”, dlatego poduszki – i puchowe, i syntetyczne – trzeba wymieniać.

Materac się zapada

Znak, że nadaje się do wymiany. Bo co to za spanie na nierównej powierzchni, bez dobrego podparcia dla pleców i miednicy?

Powinien być sprężysty i dopasowywać się do kształtu ciała. Tylko wtedy kręgosłup będzie odciążony. Co się dzieje, gdy powierzchnia materaca robi się nierówna, grudkowata, pojawiają się dołki, w które ciało wpada podczas snu?

Częściej się wiercisz, żeby znaleźć komfortową pozycję, i mimowolnie się budzisz. Nic dziwnego, że rano wstajesz zmęczona, obolała, z uczuciem mrowienia w rękach, nogach. Osoba ważąca 60–80 kg ugniata materac w ciągu 7 lat.

Proces można spowolnić, odwracając go co kilka miesięcy na drugą stronę. Ale w końcu i tak trzeba będzie się pozbyć starego materaca. To kiedy najbliższa zbiórka odpadów?

Kołdra coś skrywa

Znów będzie o bliskich spotkaniach z „obcymi”. Dlaczego? Poduszkę bez problemu zmieściłaś do pralki, ale z kołdrą nie było łatwo, więc odpuściłaś, prawda? To dlatego roztocza wciąż mają się dobrze.

Pranie puchowych kołder nie ma sensu: długo schną, więc mogą spleśnieć, a to nie posłuży drogom oddechowym i skórze (kontakt z pleśnią je podrażnia).

Z syntetycznymi kołdrami nie ma tego problemu, ale nawet pranie ich co kilka tygodni nie zlikwiduje wszystkich roztoczy. Wytrzepać? Roztocza przetrwają, a jeśli zrobisz to w sypialni, rozniesiesz je po pomieszczeniu. Trudno, trzeba wyrzucić.

Deska źle skrojona

Jej czas dobiega końca, gdy zaczyna ciemnieć. To samo dotyczy drewnianych łyżek do potraw.

Osobna deska do mięs i ryb, druga do warzyw, pieczywa – tak powinno być w każdej kuchni. Ale nie jest. Naukowcy z uniwersytetu w Arizonie sprawdzili, że na tej pierwszej może być nawet kilkaset razy więcej szkodliwych bakterii niż w toalecie. Skąd aż tyle? To dlatego, że surowe mięso szybko się psuje.

Rozwijające się w nim bakterie są żywotne, potrafią przetrwać na desce do krojenia ponad 4 godziny i pod wpływem ciepła szybko się rozmnożyć. Czym to grozi? Zatruciem pokarmowym i chorobami takimi jak salmonella. Co gorsza, by się mikrobów pozbyć, nie wystarcza regularne mycie deski wodą z detergentem i jej osuszenie. Bakterie mają swoje sposoby na przetrwanie – wnikają w nacięcia w drewnie, tak samo w mikroubytki w plastiku.

Dlatego deski z tych tworzyw wyparzaj wrzątkiem po każdym użyciu, a po roku, dwóch wyrzuć (drewniane szybciej, jeśli tylko zaczynają ciemnieć, bo to oznacza gnicie). A najlepiej używaj szklanych, bo z nich najłatwiej usunąć gromadzące się resztki żywności i uniknąć zarazków.

Zmywak brudzi

Nie wierzysz? A co powiesz na to: ba­da­cze z Ari­zo­ny od­kry­li, że gąbki uży­wa­ne w kuch­ni są sie­dli­skiem bak­te­rii E. coli, sal­mo­nel­li i gron­kow­ca.

Porowata powierzchnia gąbek do zmywania (syntetycznych, ale także druciaków) sprzyja bakteriom. Dlaczego? Bo gromadzą się tam resztki jedzenia, które psują się pod wpływem wilgoci i wyższej niż pokojowa temperatury, a taka zazwyczaj panuje w kuchni.

Nic dziwnego, że tylko po jed­nym uży­ciu w ciągu kilkunastu godzin na gąbce może po­ja­wić się ponad mi­liard drob­no­ustro­jów. Tymczasem większość z nas używa jej do zdarcia albo co najmniej do chwili, gdy zaniepokoi nas zapach gąbki. Żeby uniknąć infekcji pokarmowych, trzeba zmywak wymieniać co dwa tygodnie.

A w tym czasie dbać o to, by po myciu naczyń był czysty. Jak to robić? Włóż go na dwie minuty do kuchenki mikrofalowej ustawionej na wysoką temperaturę. Możesz też namoczyć zmywak we wrzątku z dodatkiem octu lub soku z cytryny i wycisnąć.

Naczynia są kruche

Ceramiczne kubki, miseczki pokryły się wewnątrz siecią żyłek. Emaliowany garnek ma odpryski. Ale nic nie przecieka, więc nadal ich używasz. O nie, do kosza! Nawet nie wiesz, co kryje się w szczelinach.

Owszem – bakterie. Ale nie tylko o nie chodzi. Eksperci radzą pozbywać się popękanych lub zarysowanych ceramicznych naczyń ze względu na to, że mogą wydzielać niebezpieczny dla zdrowia ołów (zwłaszcza sprzedawane na bazarkach tanie produkty, które nie podlegają atestom).

Z tego samego względu uważaj też na kolorowe szlaczki, wzorki. Farby, kalki ceramiczne, które nakleja się na naczynia i wypala, żeby uzyskać intensywne barwy, poza ołowiem mogą zawierać ślady kadmu (obydwa związki w skrajnych przypadkach uszkadzają m.in. układ nerwowy). Jeśli odpryski i pęknięcia są w kolorowych miejscach, filiżanki czy talerza lepiej już nie używać.

To samo dotyczy poobijanych emaliowanych garnków. W miejscu, gdzie znajdują się odpryski, podczas gotowania mogą zachodzić procesy chemiczne powodujące uwalnianie zanieczyszczeń znajdujących się w stali pod emalią.

Płyn zaszkodzi

Jeśli źle go stosujesz podczas pielęgnacji soczewek, narażasz zdrowie oczu.

Okuliści radzą używać wyłącznie świeżych i sterylnych roztworów do przechowywania szkieł kontaktowych. Oczywiste? Wcale nie. O tej zasadzie zapominają zwłaszcza osoby sporadycznie noszące soczewki. Zastanawiasz się, co zrobić z niewykorzystaną butelką płynu, która została ci z poprzednich wakacji? Wyrzucić.

Już trzy miesiące po otwarciu preparat nie nadaje się do użycia – mówią specjaliści. Ostrzegają też, by nie stosować go po upływie daty ważności (jest umieszczona na opakowaniu). Dlaczego? Płyn do soczewek z czasem zmienia właściwości i nie działa przeciwbakteryjnie (nie odkaża soczewek tak jak powinien, co może doprowadzić do infekcji oczu).

Uwaga, ze względów higienicznych nie dotykaj rękami otworu butelki. Możesz zanieczyścić płyn i narazić oczy na działanie bakterii.

Pojemnik ma kontakty

Również z kurzem i bakteriami. Dlatego trzeba go często myć i wyparzać, wreszcie – wyrzucić.

Zanim wlejesz do pojemnika płyn i umieścisz w nim soczewki, powinnaś go umyć i wysuszyć. Jak najlepiej to zrobić? Wyczyść wnętrze wacikiem kosmetycznym, opłucz wrzątkiem i odkaź płynem do soczewek. Teraz możesz spokojnie iść spać.

Bo zabezpieczyłaś szkła, które jutro będziesz nosić przez kilka, kilkanaście godzin, przed stycznością z mikrobami. Nie masz czasu na takie ceregiele? Wymieniaj pojemnik na nowy (okuliści sugerują, by to robić minimum co trzy miesiące) albo kupuj soczewki jednodniowe.

Lekarze radzą też zabierać je ze sobą na wakacje do ciepłych krajów. Po pierwsze na urlopie nie chce ci się bawić w higienistkę. A po drugie morska woda, piasek, pot zmieszane z cząsteczkami kremu do opalania mogą zanieczyścić szkła kontaktowe i w ten sposób doprowadzić do zakażenia lub zapalenia spojówek.

Okulary do korekty

Szkła porysowane? Uszka obluzowane? Najwyższy czas na wizytę u optyka, w przeciwnym razie nie zdziw się, gdy zaczną cię boleć oczy i głowa.

Z okularami jest jak z butami – źle dopasowane będą sprawiać kłopoty. Zdaniem specjalistów warto co 6–12 miesięcy pokazywać oprawki optykowi. A to dlatego, że zauszniki wyrabiają się w trakcie codziennego użytkowania. Za luźne lub zsuwające się z nosa musisz przytrzymać, żeby dobrze widzieć.

Mimowolnie napinasz więc mięśnie skroni i policzków. Taki wielogodzinny skurcz wywołuje podrażnienie zakończeń nerwowych, ból zaczyna promieniować i w efekcie odczuwa go cała głowa. Zdejmujesz okulary, ciągnąc zauszniki? To też może je obluzować i wygiąć. Optyk sprawdzi, czy nie trzeba ich dokręcić. Nic jednak nie poradzi na porysowane szkła.

Te trzeba wymienić, gdy zaczną przeszkadzać w wyraźnym widzeniu. W przeciwnym razie zaczniesz mrużyć oczy, a to pod koniec dnia najpewniej skończy się bólem głowy. Jak uniknąć rysek? Do czyszczenia szkieł używaj wyłącznie miękkiej ściereczki z irchy.

Szczoteczka nie pomoże

Przeciwnie, gdy włosie zaczyna się rozjeżdżać, zamiast czyścić zęby, może uszkodzić dziąsła.

Według dentystów szczoteczka, którą myjesz zęby dłużej niż trzy miesiące, nadaje się tylko do kosza. Po tym czasie (a nawet szybciej, jeśli masz skłonność do energicznego szorowania) włókna zmieniają położenie, a to sprawia, że nie docierają do wszystkich zakamarków. Co z dziąsłami?

Wygięte włosie podrażnia je i sprzyja infekcjom, które mogą doprowadzić do cofania dziąseł. Ten niebezpieczny proces grozi m.in. nadwrażliwością odsłoniętych szyjek zębowych (jej objawem jest ból podczas jedzenia zimnych i gorących potraw). Wreszcie ostatni argument: im starsza szczoteczka, tym więcej na niej bakterii (w końcu to one są wymiatane podczas mycia zębów, prawda?).

Ale uwaga, nawet nową należy wyrzucić po przebytej infekcji gardła, zatok czy migdałków, by uniknąć nawrotu choroby – radzą lekarze.

Gąbka na mokro

Trzeba ją mocno wyżymać. Dlaczego? By nie dać szansy bakteriom i grzybom, które lubią wilgoć. Dermatolodzy ostrzegają: gąbki i myjki mogą nasilać zmiany trądzikowe na skórze ramion i pleców.

Właśnie dlatego nie powinny się nimi myć osoby z tłustą cerą i skłonnością do wyprysków. Nie twój problem? Ale to nie znaczy, że możesz zlekceważyć ten temat.

Wymieniaj gąbkę regularnie albo zamiast niej używaj bardziej higienicznej frotowej rękawicy do mycia. Nie tylko można ją prać w wysokiej temperaturze (na przykład razem z ręcznikami), ale dodatkowo prasować. Tak się walczy z zarazkami.

Pumeks nie do zdarcia

Wydaje ci się, że jest jak nowy? Pozory. Już od pierwszego użycia zbierają się w nim bakterie.

Kupujesz naturalny, dobrze ścierający. Czy jednak pamiętasz, że pumeks to jeden z tych przyborów higienicznych, który trzeba najczęściej wymieniać? W jego porach wraz z naskórkiem gromadzą się zarazki, które mogą wywołać zakażenie (zwłaszcza u osób mających problem z suchymi i pękającymi piętami).

Dlatego już po kilkunastu użyciach każdy pumeks, również syntetyczny (on też ma porowatą strukturę – zachętę dla bakterii) należy wyrzucić – przekonują dermatolodzy. Bezpieczniejsze są tarki do stóp lub specjalne elektryczne polerki. Dlaczego? Bo można je łatwo spłukać pod bieżącą wodą i wytrzeć do sucha.

Klapki z nóg

Chodzisz w nich na basen, by uniknąć grzybicy? Bardzo dobrze. Gorzej, jeśli zapominasz wyjąć je z torby i wysuszyć.

Dermatolodzy zalecają myć gumowe klapki po każdym użyciu i dokładnie wycierać. Zbadano, że po wizycie na pływalni na ich powierzchni może znajdować się 18 tysięcy rodzajów bakterii, w tym gronkowce odpowiedzialne za infekcje skórne.

Całe ubiegłe lato przechodziłaś w japonkach? W te wakacje kup nową parę. Gumowa podeszwa szybko się zużywa: im cieńsza, tym gorzej amortyzuje uderzenia w podłoże, co grozi bólem stóp i urazami.

Artykuł pochodzi z kategorii: Porady

Zobacz również

  • Uwaga na kleszcze

    Przenoszą bardzo poważne choroby, które mogą zagrozić zdrowiu i życiu Twojego pupila. Nie lekceważ więc sprawy i przygotuj się na sezon kleszczowy. więcej