Jak sprawdzać wakacyjne oferty wyjazdów

Letnie wyjazdy planujemy długo, szukamy pięknego miejsca, oszczędzamy… Podpowiadamy, co jeszcze można zrobić, żeby nic nas nie zaskoczyło.

Uważaj na last minute

Reklama

To że kupimy wycieczkę w ostatniej chwili, nie ogranicza żadnego z naszych praw, nawet prawa do rezygnacji (jeśli przyczyna leży po stronie biura, np. zmiana ceny, terminu). Jeśli zrezygnujemy z powodów osobistych, biuro może potrącić koszty, ale nigdy 100 proc. ceny (w umowie powinno być zapisane, ile).

Najczęstszą pułapką ofert last minute jest wyjazd w ciemno – dostajemy zapewnienie, że zamieszkamy w 3- lub 4-gwiazdkowym hotelu, ale nie wiemy dokładnie, w którym. Nigdy się na to nie zgadzajmy. Trzeba żądać wpisania do umowy konkretnych hoteli – nawet jeśli będzie ich kilkanaście. Oczywiście, przed wyrażeniem zgody, sprawdźmy np. opinie internautów na ich temat, strony internetowe, położenie itp.

Pokój od strony morza

Nie musi oznaczać widoku na morze, park view to może być widok na parking, a nie – jak ci się zdawało – na park, a „200 metrów do plaży” może okazać się prawdą, tyle że w linii prostej. I dopiero na miejscu zobaczymy, że hotel leży przy autostradzie, która oddziela nas od wymarzonego brzegu oceanu.

Oceń biuro podróży

Najbardziej wiarygodnym źródłem jest Centralna Ewidencja Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych. Wpis w ewidencji potwierdza, że biuro działa legalnie i ma gwarancję bankową lub ubezpieczeniową – dzięki temu nawet w razie bankructwa biura będziemy mieli jak wrócić do kraju.

Znajdziemy tam także informacje, czy biuro nie zawiesiło działalności, czy nie toczy się przeciw niemu postępowanie o wykreślenie z rejestru, czy nie jest objęte zakazem prowadzenia działalności.

Przeczytaj dobrze umowę

Z kolei data wpisu pozwoli nam się dowiedzieć, od kiedy biuro działa na rynku usług turystycznych, a więc pośrednio pozwoli ocenić jego doświadczenie. Informacje znajdziesz na stronie turystyka.gov.pl w zakładce CEOTiPT/Podmioty/Wyszukiwanie.

W CEOTiPT nie ma informacji o pośrednikach (agentach), sprzedających wycieczki. W umowie musi się jednak znaleźć nazwa organizatora turystyki, którego pośrednik reprezentuje. Organizator musi być wpisany do CEOTiPT i od niego będziesz dochodzić roszczeń, jeśli coś pójdzie nie tak.

Nie ufaj all inclusive

Nie ma regulacji prawnych dotyczących tej formy wypoczynku. Ta nazwa to tylko skrót stosowany przez biura podróży. I w każdym może oznaczać co innego.

O ile duże biura mają standardy, których na ogół przestrzegają, o tyle w małych taka oferta może znaczyć wszystko. Podobnie jest, jeśli pobyt za granicą rezerwujemy sami. Każdy hotel ma własną ofertę all inclusive. Dlatego kupując wyjazd w biurze podróży, poprośmy o szczegółowy opis, co zawiera pakiet i (jeśli go akceptujemy) o dołączenie go do umowy.

Możemy też poprosić polski lub zagraniczny hotel o przesłanie mailem takiego opisu. Raczej nie spodziewajmy się dobrej oferty all inclusive w hotelach o standardzie poniżej 4 gwiazdek.

Dowiedz się za co płacisz

All inclusive (AI) oznacza „wszystko w cenie”. Pakiet obejmuje zwykle posiłki, przekąski, napoje oraz lokalne napoje alkoholowe. Wersja rozszerzona to Ultra AI, która obejmuje np. także markowe alkohole lub Total AI – tu wszystko (nie tylko jedzenie, ale też dostęp do hotelowej siłowni, spa itd.) powinno być zawarte w cenie.

Sprawdź pensjonat

Co roku zdarza się, że turysta przyjeżdża do pensjonatu, w którym zarezerwował (i opłacił) pobyt, a na miejscu okazuje się, że obiekt nie istnieje. Wbrew pozorom łatwo można uniknąć takiej sytuacji. Na stronie pensjonatu powinny być takie informacje jak adres, nazwisko właściciela (a na pewno dostaniemy je razem z danymi do przelewu). To wystarczy, żeby sprawdzić, czy firma istnieje.

Na stronie www.ceidg.gov.pl w zakładce Baza przedsiębiorców/Przeglądanie wpisów znajdziemy specjalny formularz. Wystarczy wypełnić jedno pole (np. nazwa firmy, imię i nazwisko właściciela, NIP itp.) i dowiemy się czy firma jest wpisana do rejestru i jaką działalność prowadzi (usługi hotelowe, pokoje gościnne itp.). Teoretycznie może się zdarzyć, że wpisu nie ma, choć firma funkcjonuje. Wtedy warto zadzwonić do Urzędu Miasta lub Gminy, w którym znajduje się pensjonat i zapytać o niego w wydziale działalności gospodarczej i turystyki. Jeśli obiekt działa legalnie, będzie tam zarejestrowany.

Nie przeceniaj internetu

Stronę internetową ma większość pensjonatów i niektóre kwatery prywatne, ale nie jest ona pewnym dowodem na ich istnienie. Z rezerwą trzeba traktować też zdjęcia obiektu na Google Maps. Pamiętajmy, że zobaczymy tylko, że jakiś budynek w konkretnym miejscu stoi, ale raczej nie dowiemy się na pewno, czy znajduje się w nim nasz pensjonat.

Sprawdzenie wakacyjnej oferty nic nie kosztuje, a uchroni nas przed przykrymi niespodziankami.

Artykuł pochodzi z kategorii: Porady

Świat kobiety

Zobacz również

  • Ogród, balkon czy taras to doskonałe miejsce do wypoczynku. Warto zagospodarować je tak, aby móc korzystać z nich z jak największą przyjemnością. Tworząc miejsce letniego wypoczynku, należy zadbać... więcej